dlaczego gdy powiem, że jest dobrze, zaraz musi się tak strasznie pierdolić? albo za jeden zysk muszę zapłacić takiej samej wielkości stratą? tak, na wszystko patrzę w ten sposób - skoro wydarzyło się coś dobrego, to radość z tego powodu przyćmiewana jest przekonaniem, że następnie wydarzy się coś gorszego. przekonanie jest w stu procentach prawidłowe, ciągle się tak dzieje. chciałabym się tego pozbyć, ale nie umiem. czemu nie mogę się cieszyć tym pierdolonym życiem jak inni, czemu coraz częściej ciągnie mnie do tego, co jest po nim?!
liczba wyświetleń bloga.
piątek, 25 maja 2012
wtorek, 15 maja 2012
POZYTYWY: lepsze kontakty ze znajomymi (z małym wyjątkiem), zwiększony optymizm, zdrowsze podejście do życia (choć ciągle uważam się za pesymistkę);
NEGATYWY: gorsze oceny (o wiele), lęk/niechęć przed zasypianiem (o co tu, do cholery, chodzi?!), trudności w określeniu nastroju, zbyt wielka waga przywiązywana do opinii innych;
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
i znów w połowie tygodnie trzy dni wolnego. wrr. aktualnie bawię się w psychoterapeutę i zastanawiam się, czy jest to faktycznie wymarzony zawód dla mnie.. chyba zbyt wczuwałabym się w sytuację ludzi, z którymi rozmawiam, chociaż.. chyba właśnie o to chodzi, co nie? dobra, co ja o tym myślę teraz, mam jeszcze tyle czasu na takie rozmyślania..
ostatnio nieźle hejtuje rasę ludzką, jest coraz mniej ludzi godnych bycia jej przedstawicielami.. po prostu ludzie są takimi kretynami, takimi skurwielami (uogólniam to).. mi aż przykro patrzeć. przez ostatnie trzy dni tak sobie o tym myślę, bo akurat przez te trzy dni ogarniałam wrobienie mnie w niezbyt przyjemny sposób, ale nieważne, staram się wmawiać sobie, że wcale się nie przejmuję - najczęściej się udaje, tylko wieczorami łapię doła.
ale daję radę, mimo, że codziennie zaliczamy po parę zgonów - to przez te upały..piątek, 27 kwietnia 2012
wyjdź wreszcie z mojej głowy. wyjdź i nie wracaj. cholera, TE tematy tylko robią mi wielkie problemy i.. nie no, po prostu zakrzątają niepotrzebnie głowę. mam dosyć, nie mam czasu na TAKĄ zabawę. poza tym, człowiek przez TO traci zmysły, staje się nienormalny i zachowuje jak nieźle najebany. ja dziękuję bardzo, ale stanowczo NIE.
bania mi strasznie ciąży, utnijcie mi ją. : /
czwartek, 26 kwietnia 2012
mam tych wolnych dni już dosyć, kompletnie nie mam co robić, ponad 12 godzin śpię, resztę spędzam na krążeniu po domu i szukając jakiegoś zajęcia. masakra.
biorę przeciwbólowce mimo, że nic mnie nie boli, jestem dla większości osób niemiła, też bez powodu, raz płaczę, a zaraz wybucham śmiechem - no, lekka psychoza. lekka. chyba zaczyna mi odbijać.
a mój humor? ciągle ciągnę ten cały optymizm za rękę? teraz to już nie wiem, bo wszystko wokoło zbyt szybko się porusza i dziwnie dygocze.
ja pierdole, chyba będzie lepiej, jak się zamknę i skończę ten nienormalny wpis.
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
to bardzo nietypowe dla mnie, ale wszystko dziś wali optymizmem. dzień jak najbardziej udany, mimo, że nic się szczególnego nie wydarzyło. parę dobrych ocen, świetny humor znajomych, miłe wymiany zdań (ekhem..), zabawne epizody, fajna pogoda - i świat staje się piękniejszy. :3
ale się męczę z tym postem.. siedzę nad nim już ok. 20 minut i nic, nie wiem, co bym chciała jeszcze z dzisiejszego dnia uwiecznić w formie wpisu na blogu o czcionce Courier.
chyba pofarbuję włosy.czwartek, 19 kwietnia 2012
jak ten czas leci, przeraża mnie jego szybkość. zbliża się to nieszczęsne zakończenie roku, a potem jeszcze gorsze od niego wakacje, a potem najgorszy z tego wszystkiego początek roku. życzę sobie wytrwałości.
w każdym razie, ostatnio mimo tego całego zagmatwania, jest całkiem.. fajnie. co z tego, że rzadziej-częściej zjawiają się dołki, że moje oceny są okropne, że jest jeszcze wiele powodów do smutku - mi się podoba. no, w każdym razie jest lepiej, niż jakiś czas temu. :)
nie wiem, co konkretnie napisać. w każdym razie zmieniam się, zmienia się moje podejście do życia.. i to całkiem drastycznie.nie zdziwiłabym się, gdyby zdjęcie było tu wstawione po raz kolejny, ale coś nie mogę się zebrać i porobić nowych.
wtorek, 3 kwietnia 2012
coraz częściej wpadam w stan takiego zamyślenia, że kompletnie nie zdaję sobie sprawy z tego, co ktoś mówi. taki dziwny stan.
jeżdżę wzrokiem po tekście, co chwila wracając do początku, bo uświadamiam sobie, że w sumie nie skupiam się na nim i nie wiem, o czym czytam. po prostu ostatnio mam zbyt wielki natłok myśli w głowie..
Niektóre zdania podrzędne w niemieckim mogą wystąpić przed zdaniem głównym, np. w zdaniach ze spójnikiem 'wenn'. zwróć uwagę na szyk wyrazów...
często ostatnio myślę nie o mojej opinii, lecz o tym, co ludzie mówią. jest to złe, wiem, tylko jakoś trudno mi, gdy wszyscy wokoło wywierają taki.. taki nacisk.
oh, Anka, skup się.
...Zwróć uwagę na szyk wyrazów w obu zdaniach: w zdaniu podrzędnym odmienna część orzeczenia wystąpi na końcu...
a tak właściwie, to cały ten gnój naokoło mnie tworzę ja sama, a cały mój gniew przenoszę z osoby na osobę, lecz nie dziś - dzisiaj sobie o uświadomiłam i byłam wkurwiona podwójnie, lecz na samą siebie. to śmieszne..
z mojego skupienia gówno chyba wyjdzie.
sobota, 31 marca 2012
już po raz czwarty kasuję cały tekst i piszę od nowa. jeżeli chodzi o mój zwiększony optymizm, to ostatnio jest z tym trudno - zbyt dużo nienormalnych rzeczy się dzieje.
tak się składa, że większość ostatnich epizodów jest kompletnym przeciwieństwem tego, czego się spodziewałam i czego chciałam. czy tylko ja mam takiego pecha?
ale chcę poruszyć tutaj wątek, który spokoju mi nie daje. ja rozumiem, że jest to wieś, wcale nie taka wielka, ale żeby każdy wpieprzał się w życie swojego sąsiada, co tam sąsiada - może i nawet kogoś z drugiego końca wsi?! :| nienormalne! ale nie sięgajmy tak daleko - wystarczą osoby ze szkoły. ktoś z kimś pogada, ktoś komuś się podoba - po godzinie wiedzą o tym już wszyscy, co więcej - 3/4 z tego nie jest prawdą, wiecie, ludzie sobie dodają co chcą i tworzą się historyjki.. śmiać się czy płakać?
możecie powiedzieć: miej w dupie to, co ludzie gadają, ale ja odpowiem, że to wcale nie jest takie łatwe.
niedziela, 25 marca 2012
witam po dłuższej chwili nieobecności. fakt, może nie było to tak długo, ale za to wydarzyło się tyle, że masakra.
generalnie widzę świat trochę bardziej kolorowy, mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej. zbyt często miałam styczność z zakochaniem, co coraz bardziej zniechęca mnie do uczucia o nazwie 'miłość'. ujmuję to dość ogólnie, nie chcę tutaj pisać wszystkiego ze szczegółami.. :)
plany na dzisiaj? miałam się uczyć, no ale wiadomo jak to jest - mówię, ale nie robię. chyba każdy to zna..
umówiłam się z koleżanką, z czego się cieszę, bo jakoś mnie dziwnie 'niesie'. to pewnie przez coraz lepszą pogodę za oknem.
to co, to do zobaczenia za jakiś czas?
wtorek, 13 marca 2012
jak już mówiłam, rekolekcje okazały się być kompletnym niewypałem zaraz pierwszego dnia, więc nie chcąc wybrzydzać nimi jeszcze bardziej, postanowiłam odpuścić sobie chodzenie na nie. w szkole zawitam w czwartek, gdy już będą normalne, codzienne lekcje.
warto jeszcze powiedzieć, co działo się ze mną wczoraj wieczorem, bo skoro mój blog jest miejscem mojego wyżalania się, to należy to zrobić. tak więc, owego wieczoru rozpoczęła się chyba moja depresja, chyba, bo może jest to po prostu kolejny dłuższy dołek emocjonalny. tyle że takie nastroje, jakimi ja wczoraj wręcz kipiałam, nie są częste - bez żadnego zastanowienia głośno łkałam, rzucając chusteczkami naokoło. co jeszcze się działo lepiej zostawię dla siebie, bo nie jest to zbyt chwalebny czyn, ale często spotykany przy szczególnie złych nastrojach.
tekst pisałam z możliwą obojętnością. czy to zdjęcie już było?
warto jeszcze powiedzieć, co działo się ze mną wczoraj wieczorem, bo skoro mój blog jest miejscem mojego wyżalania się, to należy to zrobić. tak więc, owego wieczoru rozpoczęła się chyba moja depresja, chyba, bo może jest to po prostu kolejny dłuższy dołek emocjonalny. tyle że takie nastroje, jakimi ja wczoraj wręcz kipiałam, nie są częste - bez żadnego zastanowienia głośno łkałam, rzucając chusteczkami naokoło. co jeszcze się działo lepiej zostawię dla siebie, bo nie jest to zbyt chwalebny czyn, ale często spotykany przy szczególnie złych nastrojach.
tekst pisałam z możliwą obojętnością. czy to zdjęcie już było?
poniedziałek, 12 marca 2012
pierwszy dzień rekolekcji mam za sobą. oglądaliśmy film 'Pasja'. to, jakie emocje we mnie to wzbudziło, było nie do opisania. nie minęła 1/4 filmu, a ja już powstrzymywałam z całej siły łzy, lecz w końcu, po długim wysiłku, pozwoliłam moim oczom płakać. na szczęście nie tylko moja paczka chusteczek poszła w ruch, co mnie ucieszyło, że jednak inni moi znajomi też przeżywają to tak, jak ja.
następnie udaliśmy się do cholernie zimnego kościoła, gdzie przez 40 minut słuchaliśmy wywodów księdza. hm, prawdy w nich trochę było, ale spodziewałam się jakiegoś wielkiego, filmowego UŚWIADOMIENIA w mojej głowie, że nie wiem, myliłam się w jakiejś kwestii czy coś nie, było to gadanie o rzeczach, które od dawna są wiadome, tyle że opowiadane oczami chrześcijanina. starałam się wszystko analizować, ale chłód, niewygodna pozycja i psujący mikrofon uniemożliwił mi to. no trudno.
a tak generalnie to dzień był dziwny. nie do określenia, choć na pewno do najlepszych to on się nie zaliczał. wiem jedno - nawrócenia to na razie nie przewiduję.
piątek, 9 marca 2012
nie mam ochoty ani jeść, ani pić, ani gdzieś iść, ani zostać w miejscu. nawet na czytanie nie mam ochoty. jedyne, co chcę zrobić to spać. ale tak momentalnie. bez tego wiercenia się w łóżku, zanim uda mi się zasnąć. spać tak długo, aż prześpię to wszystko. bo sny są stanowczo lepsze od mojej nędznej rzeczywistości..
zdziwiłam się wczoraj, że nieznajomy pomógł mi bardziej, niż Ci bliżej mnie. tłumaczenia tego były różne: 'nieznajomy umie spojrzeć na sprawę obiektywnie', albo 'jeżeli ktoś Cię nie zna, to zawsze lepiej doradzi'. może i to prawda, ale wkurwia mnie fakt, że o pomoc to ja do nikogo się zwrócić nie mogę.
tak właściwie tracę te bliższe osoby. dlaczego? nie mam pojęcia, to jest w tym najlepsze. nie czuję by się we mnie coś zmieniało. no, z wyjątkiem tego, że zaczynam świat widzieć to raz z lekkim przebłyskiem światła, to raz kompletnie zszarzały (częściej to drugie). co więcej - ja nie przesadzam. naprawdę tak jest, naprawdę stoję sama wśród tego całego zbiegowiska. czuję się koszmarnie. tak parszywie, tak.. niepotrzebnie.
rękawy to już mam czarne od wycierania łez połączonych z makijażem i dosłownie nie wyrabiam..
tak właściwie, to jedyną osobą, tzn. rzeczą, której mogę to wszystko powiedzieć, a raczej napisać, jest właśnie ten pierdolony blog. niektórych to może to zdziwić i mogą nie uwierzyć, ale to już nie mój interes.
zdziwiłam się wczoraj, że nieznajomy pomógł mi bardziej, niż Ci bliżej mnie. tłumaczenia tego były różne: 'nieznajomy umie spojrzeć na sprawę obiektywnie', albo 'jeżeli ktoś Cię nie zna, to zawsze lepiej doradzi'. może i to prawda, ale wkurwia mnie fakt, że o pomoc to ja do nikogo się zwrócić nie mogę.
tak właściwie tracę te bliższe osoby. dlaczego? nie mam pojęcia, to jest w tym najlepsze. nie czuję by się we mnie coś zmieniało. no, z wyjątkiem tego, że zaczynam świat widzieć to raz z lekkim przebłyskiem światła, to raz kompletnie zszarzały (częściej to drugie). co więcej - ja nie przesadzam. naprawdę tak jest, naprawdę stoję sama wśród tego całego zbiegowiska. czuję się koszmarnie. tak parszywie, tak.. niepotrzebnie.
rękawy to już mam czarne od wycierania łez połączonych z makijażem i dosłownie nie wyrabiam..
tak właściwie, to jedyną osobą, tzn. rzeczą, której mogę to wszystko powiedzieć, a raczej napisać, jest właśnie ten pierdolony blog. niektórych to może to zdziwić i mogą nie uwierzyć, ale to już nie mój interes.
wtorek, 6 marca 2012
kolejne łzy się wylewają i kurwa kolejne dołki emocjonalne.. teraz, siedząc i zastanawiając się nad wszystkim i wszystkimi, zaczęłam całą tą moją sytuację życiową rozumieć. kolejna scena, w której wolałabym wiedzieć o połowę mniej. kurwa.. jeszcze dokładam do tego jak najbardziej dołujące piosenki (aktualnie Disturbed - Darkness) i robi się coraz gorzej.. bo przecież dawno doła nie łapałam, c nie?!
niech to się wszystko ułoży, do cholery, bo mimo pozorów, ja już nie daję sobie rady..
bez zdjęcia.
niech to się wszystko ułoży, do cholery, bo mimo pozorów, ja już nie daję sobie rady..
bez zdjęcia.
niedziela, 4 marca 2012
to jest takie durne uczucie, tak jakby łaskocze w brzuchu.. każdy na pewno wie, o co chodzi, ale nie wypowiem tego, bo nie chcę sobie uświadomić, że mnie też to spotkało. nie, nie, nie..
co u mnie? ostatnio powiem, że lepiej, stanowczo. moje kontakty ze znajomymi są zadziwiająco dobre, no, nie takie, jak kiedyś, ale lepsze stanowczo.. oceny, hmm, oceny, o tym wolę nie mówić, bo jednak jest to pewien minus do mojego nastroju. ale daję radę, nie jest AŻ tak źle. z rodzicami także się całkiem dobrze dogaduję..
już chyba nic więcej Wam nie powiem..
zdjęcie okropnie stare, ale za to z końcówki tych takich 'fajnych czasów'..
środa, 29 lutego 2012
cieszcie się dzisiejszym dniem, następny taki dopiero za 4 lata. podobno 29 lutego powinno się zrobić coś niezwykłego. ale mój dzień akurat był taki sam jak inne, chociaż.. niezupełnie. szczerze powiem, że dzisiejszy dzień podobał mi się - co z tego, że kartkówka z fizyki to masakra, co z tego, że za mało uczyłam się na historię i niemiecki (na to drugie w ogóle). nie przejmuje mnie chwilowo moje obniżenie w nauce. mój 29 lutego.. był naprawdę miły.
'kiedy człowiek jest zakochany, ukazuje się światu takim, jakim powinien być zawsze' <- czy tylko ja uważam, że to zdanie to jedna wielka bzdura? gdy człowiek się zakocha, to odbija mu i w ogóle nie myśli.. a Wy co myślicie?
czwartek, 23 lutego 2012
kap, kap, kap.. wszystko się topi, a mnie zalewa. ale temperatura mi się podoba.. wtedy też taka była..
a co u mnie? dużo nauki, za którą oczywiście wziąć się nie umiem. wczoraj postanowiłam zrobić sobie dziurkę w uchu, kolejną. ale oczywiście nie wyszło, kolczyk nie chciał wejść.. ja to mam szczęście.
jeszcze tylko parę dni ferii, a do szkoły stanowczo nie chcę mi się wracać. cholera!
ale daję radę, daję. na jakiś czas chyba przestanę pisać, nie chcę mi się, a poza tym, ciągle gadam o tym samym.
trzymajcie się tam wszyscy, życzę Wam, byście nie musieli pływać podczas tych roztopów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




