liczba wyświetleń bloga.

wtorek, 31 stycznia 2012

nie jest za dobrze. tracę humor, no i generalnie cały dzień nie zapowiadał się dobrze. absolutny brak weny na mówienie czegokolwiek mądrego na polskim podczas dyskusji, pustka w głowie na matmie, wkurw na chemii, angielskim i biologii, nudy na wf, gnój na historii. sami widzicie, jaki cudowny mix. 1:0 dla Was.
nie czuję się też dobrze z tym, o czym się dowiaduję przez ostatnie 10 godzin o innych. niby fajni znajomi, a jednak frajerzy i idioci.. czy istnieją jeszcze warte uwagi, ciekawe, PRAWDZIWE osoby? coraz bardziej wątpię. a najgorsze jest to, że Ci, z którymi straciłam kontakt (w większości przeze mnie samą) wydają mi się mniej więcej takie, jakie wskazuje powyższy opis. 2:0 dla Was, znów. kurwa.
zaczynam zastanawiać się też nad moim podejściem do nauki. tak na poważnie. wcześniej było wiele takich podejść, ale teraz na serio się przejęłam. stoczyłam się okropnie, dzisiaj po raz pierwszy od dłuższego czasu zrobiłam zadanie domowe (wcześniej pisałam szybko przed lekcją). do zastanowieniem się nad podejściem do życia jestem coraz bliżej, ale spokojnie, wszystko w swoim czasie. 2:1.
już nic więcej nie napiszę, ważne, że choć trochę tego, co mam w sobie wylałam tutaj. no, trzymajcie się. 

PS dobra, wygraliście.



środa, 25 stycznia 2012

ACTA? bitch please.. politycy, zamiast urządzać debaty w sprawie, która nie jest ważna, zajmijcie się może receptą na zwalczenie kryzysu w Polsce? a poza tym, przez ACTA upada polska demokracja.. bo mimo, że są protesty premier i tak chce to podpisać. BEZSENS.

wpis jest okropny. do widzenia.



czwartek, 19 stycznia 2012

wreszcie mam dostęp do internetu. 
co u mnie? w sumie, nie narzekam. raz po raz mniejszy lub większy dołek, ale i tak nie narzekam. choć denerwuje mnie jedno pytanie: DLACZEGO odkładam naukę na ostatnie miejsce? w moim przypadku powinna być raczej na jednym z najwyższych punktów listy rzeczy, które muszę zrobić.
jutro wybywam ze wsi do miasta, nareszcie trochę wolności. może to właśnie potraktuję jako ten bardzo potrzebny mi odpoczynek? 
dobra, Anka, przestań pierdolić. 

wtorek, 3 stycznia 2012

wdech, wydech, wdech, wydech, wdech.. jak na razie początek roku nie jest obiecujący. coraz bardziej czuję się jakaś taka inna, zbyt często wydaję mi się, że rodzice wolą swoją drugą córkę. czuję się marnie. nie panuję nad emocjami. wielka psychodela. a łzy lecą same, a ile razy są powstrzymywane przed wypłynięciem.
ale czas przed sylwestrem i sam sylwester był naprawdę miły - naprawdę miałam dobry humor.
a jak oceny semestralne? w sumie nie narzekam, minusem jest to, że jestem porównywana do osób ode mnie lepszych. no ale trudno.
chyba rodzi się we mnie spory bunt i mała dawka anarchizmu.