liczba wyświetleń bloga.

sobota, 29 października 2011

sobota.. coraz bardziej pogrążam się w przyjebaniu. z bólem przyznaję się, że wczoraj jadłam o połowę za dużo, oczywiście to wszystko przerzuciło się też na dzień dzisiejszy wraz z całodziennym siedzeniem przed kompem. poważnie bawię się w no-life'a. dżizus, kurwa, ja pierdole.
internet jest okropnie wolny, to także przymula, nie mam czego słuchać, a internet jest za wolny, by ściągnąć piosenki, na które mam ochotę, a których nie mam na laptopie. i jak tutaj być wdzięcznym dobroduszności losu?
a nawiązując do wątku poruszonego w poprzednim wpisie.. o tym moim odpoczynku. ciągle nie wiem, jak to zrobić, wydaje mi się to niemożliwe. to nie wystarczy mi taki chwilka, parę godzin, jeden dzień.. nie. to musi być dłuższy okres. pomocy, pomocy, pomocy!







środa, 26 października 2011

ja pierdole, ja pierdole, ja pierdole, ja pierdole KURWA!
przepraszam za niezbyt miły początek wpisu, lecz nic lepiej nie opisuje mojego nastroju. rano było okey, lecz potem to tragedia. zawsze tak jest.. wszystko mnie denerwuje, nawet najmniejsze rzeczy powodują we mnie takie nerwy i płacz, że to tragedia. no, i większość dnia w szkole (zwłaszcza parę ostatnich lekcji) miałam łzy w oczach, lecz nie mogę się po prostu tak rozpłakać, bo o razu koleżanki i inni pytaliby mnie, o co chodzi, a tak się składa, że rzadko jestem sama, zawsze ktoś mi towarzyszy.. kurwa. 
a najdziwniejsze jest to, że nie mam powodu, by być smutną i zdołowaną.. no, może jednak jest pewien..
nie, nie, nie wiem, nie wiem.. 
jestem bardzo zmęczona, lecz chyba nie chodzi o niewyspanie się. potrzebuję odpoczynku, ale nie pod postacią całej przespanej nocy. nie, nie o to chodzi. nie wiem sama, o co. znowu nie rozumiem tego, co mówię, co chcę, co potrzebuje. skoro ja nie rozumiem, to inni też nie zrozumieją. ze mną naprawdę dzieje się coś nie tak..
chyba najbardziej dołują mnie wspomnienia.. tak, kiedyś było lepiej. a nawet, jeżeli wydaje mi się coś teraz POJEBANE (nazwijmy rzecz po imieniu), to wtedy wydawały mi się ZAJEBISTE. chyba to jest tym powodem. 


włosy rozjaśniłam, już jest brąz. 


 

piątek, 14 października 2011

o matko! kupiłam farbę do włosów o nazwie 'cynamonowy brąz' przekonana, zresztą, każdy by był, że wyjdzie ładny brąz, zbliżony do mojego naturalnego koloru. co się okazało? że po siedzeniu 25 minut z tą farbą na głowie (co i tak jest krótkim czasem), stworzyła mi się czerń. ja pierdole! w internecie szybko zaczęłam szukać sposobów na odbarwienie włosów no i teraz siedzę pokryta mieszanką oliwy i szamponem przeciwłupieżowym owiniętą grubym ręcznikiem dwie godziny (takie coś znalazłam). błagam, oby coś dało!
 znalazłam starą sesję z siekierką na laptopie, ukrytą jak najbardziej się dało. 

wszystkiego najlepszego moim kochanym i wyrozumiałym nauczycielom!



poniedziałek, 10 października 2011

fefefe. na gadu gadu większość moich kontaktów ma jakieś buziakowy, serduszkowy kicz. generalnie wielie love love... ja jebie.

zaczęłam słuchać rapu. podoba mi się to, to czego słucham ma zajebiste teksty i nie jest to jakieś durne jebać policję i inne. takie coś to shit jest.
dzisiejszy dzień był całkiem okey, choć generalnie nie przepadam za poniedziałkami.. wieść o tym, że nie ma być niemieckiego przez tydzień bardzo szybko rozbiegła się po szkole i wszyscy są okropnie szczęśliwi z tego powodu. ja odwołuję to, co mówiłam o matmie, że jest lepsza od niemca blah blah blah.. odwołuję w 101%! dzisiaj przeżywszy dwie pod rząd sądzę, że wolałabym, by ten niemiecki był przez ten tydzień normalnie, bo inaczej będę musiała obawiać się zastępstw, a matematyka jest bardzo, ale to bardzo prawdopodobna, że wskoczy na jego miejsce. ja jebie podwójnie.











czwartek, 6 października 2011

słucham tych nowych piosenek Evanescence i dochodzę do wniosku, że stanowczo wolałam ich 'za dawnych czasów'. 
a co u mnie? dzisiaj jest dzień jak każdy inny, nic specjalnego się nie wydarzyło.. a mogłoby, bo chciałabym urozmaicić jakoś ten tydzień, bo generalnie cały jest taki nijaki. oczywiście, niech będzie to rzecz pozytywna, to urozmaicenie. :) 
po raz pierwszy od dłuższego czasu zadanie z angielskiego będzie dla mnie trochę trudne - opisanie ulubionej sławnej osoby. problem jest taki, że tych osób jest za dużo: Ronnie Radke, Joey Jordison, Corey Taylor, Till Lindemann, Kurt Cobain czy Johnny Depp? kogo wybrać? cholera.

zaczynam lubić pisać opowiadania. 





wtorek, 4 października 2011

bo ile można łykać tabletki przeciwbólowe?! trzeba było iśc do dentysty.. niby znieczulenie, nawet potrójną dawkę, lecz ja i tak miałam stracha okropnego - wiecie, lęk przed dentystą.. masakra.. myślałam, że umrę..

niedziela, 2 października 2011

uwielbiam to uczucie, gdy popołudniu w niedzielę, gdy zasiadam do lekcji okazuje się, że zadane są tylko trzy zadania. <3 życzę tego wszystkim, uczucie jest naprawdę fantastyczne. :)
 dzisiaj zaliczyłam wypad na spacer wraz z robieniem zdjęć, czyli parę jest - oczywiście nic wygórowanego, takie ot tak, na pełnym spontanie. nic więcej nie wymyślę. po prostu miałam ochotę dzisiaj też napisać jakieś pierdoły.