liczba wyświetleń bloga.

sobota, 27 sierpnia 2011

burzaburzaburza!

zaraz chyba będę zmuszona odłączyć kable od prądu i skazać laptopa na baterię. ojoj, boję się burzy..

 

piątek, 26 sierpnia 2011

free.

dzisiaj przypadkowa pobudka o 5.30. 
gdy koty, które były "malutkie i słodziutkie", nawet, jeżeli już wyrosły, rodzą potomstwo, to nagle stają mi się takie duże.. ciągle słodkie, lecz SŁODKIE, a nie SŁODZIUTKIE. lekka różnica jest.
nawiązuję do tego, bo akurat dzisiaj kot mojej siostry rodził. no niestety, jeden płód martwy, a drugi urodzony, lecz za wcześnie, no i ma marne szanse na przeżycie.. 
dzisiejszy dzień także polegał na mieleniu się, wpierdalaniu winogron, mieleniu się, mieleniu się i wpierdalaniu chleba z dżemorem. czyli tak właściwie na niczym owocnym. denerwuję się, bo zdjęcie na photoblogu nie chce mi się załadować, czy ktoś wie, co jest przyczyną? 
ludzie, czy potraficie mi tez wytłumaczyć, jak można zamordować? dlaczego ludzie mordują siebie nawzajem? żeby się pozbyć problemów? nie, narobią ich jeszcze więcej. dla przyjemności? a co to za przyjemność patrząc na martwe ciało? to ja już nie wiem. takich to zabić po 50 razy. i koniec. 





   

środa, 24 sierpnia 2011

halo halo??

dlaczego jest tak, że gdy mam ochotę być sama, od razu wszyscy przylatują i pierdolą o niczym ważnym, a gdy potrzebuję z kimś pogadać czy popisać, nie odezwie się nikt? dlaczego tak jest, dlaczego? 
niedawno miało miejsce coś okropnego - siedzę w objęciach czterech ścian mojego pokoju, naprawdę chcąc, by ktokolwiek spytał mnie, co u mnie słychać, co porabiam (choć tak właściwie co bym miała odpowiedzieć? że siedzę na łóżku, tulę różową poduszkę i gapię się na ciemną plamkę na nierównej, białej powierzchni ściany?) czy cokolwiek. siedzę i nic, nic, nic. nagle słyszę dźwięk przychodzącego sms'a. aa jednak ktoś napisał! co się okazało? że jedynym nadawcą sms'ów, który pamięta o mnie we wcześniej opisanych sytuacjach jest PLAY z wiadomościami o darmowym internecie przez 30 dni. dobijające, hę?




poniedziałek, 22 sierpnia 2011

aa!

cholera, jeszcze tylko parę dni. zazwyczaj, gdy się człowiek nudzi, czas płynie wolniej. lecz jakoś dziwnym trafem przez prawie całe wakacje się nudziłam (choć wolę się nudzić w ten sposób, aniżeli w szkolnej ławce), a one mi minęły naprawdę szybko. przepraszam, ale o co chodzi?
za to, co komary mi zrobiły, powinno się je wszystkie wybić, parszywe robaki.. fe.
dzisiaj dzień rozpoczęłam w rytmach Three Days Grace. a konkretnie płyty Life Starts Now. 
nie mam już co pisać, jestem chyba jeszcze trochę zaspana.
może wkrótce będzie wpis bardziej sensowny, niż parę ostatnich.

(zdjęcie sprzed roku)



piątek, 19 sierpnia 2011

wakacje niedługo się kończą, lecz ja nadal nie dopuszczam do siebie tej myśli. teraz mój pierwszy rok w gimnazjum. mówią mi, że w gimnazjum każdy się zmienia, to mnie intryguje. mam pewne obawy, ale ujdzie, nie robię paniki, spoko. 
aktualnie słucham Limp Bizkit, ostatnio dużo ich słucham. 
nie rozpiszę się zbytnio, bo nie ma o czym. dzisiaj kolejny dzień będę się mielić i opierdalać - i kolejny dzień zleci nie wiadomo jak. tak samo z jutrem, pojutrzem i tak dalej..
mam ochotę po raz setny obejrzeć Rock am Ring Slipknota. tak, dobr plan, zaraz to pewnie zrobię.
przyzwyczaiłam się, że gdy wstaje, jest godzina 12.00, a dzisiaj wyjątkowo już o 12.00 siedzę i piszę na blogu (wyjaśniam: wyjątkowo obudziłam się o 7.00). czas mi się dłuży i mielenie się będzie dzisiaj trwało o te 5 godzin dłużej. 
w ciągu niecałego miesiąca przeczytałam ok. 8 książek, fuck yea, jestem z siebie dumna. :P

coś jeszcze powinnam napisać?


wtorek, 9 sierpnia 2011

ojajejou.

u mnie jest całkiem okej. nie wiem, co mam na tym blogu pisać, serio.
byłam na Woodstocku jeden dzień (w piątek), ahh! było świetnie, naprawdę. miałam zdążyć jeszcze na Luxtorpedę, lecz niestety było okropne korki (w sumie się nie dziwię), no i przyjechałam akurat na koniec. ironia losu.. więc ostatecznie zaliczyłam:
Piotr Bukartyk, Apteka, Jahcoustix, Kontrust, Helloween.
jestem bardzo zadowolona. naprawdę. liczę na to, że za rok też tam będę.

znam o jednego idiotę więcej!



próbuję nie zdawać sobie sprawy z tego, że (chyba) za trzy tygodnie znów będę musiała siedzieć przykuta do biurka i edukować się za sześciu, naprawdę próbuję. cii! nic mi o tym nie mówicie, lalala!

błagam, nie mówicie, że jestem podobna do siostry!


ojej, znowu pada.. 



wtorek, 2 sierpnia 2011

nie jest dobrze. 
ale nie jest też fatalnie. 
na razie przeżyję. 
ale nie wiem co będzie dalej.


<bez zdjęcia, jestem ohydna!>