Najlepsze
Blogi

sobota, 10 września 2011

i znów kończy się sobota.. i znów zwalam zadania domowe i wkuwanie na ostatnio dzień weekendu, zapewne na wieczór. nie umiem dobrze rozplanować pracy na 2 dni. o matko..
czyli co odłożone zostało na jutro?: wkuwanie na niemiecki, biologię i geografię, oraz zadanie z polskiego, do którego absolutnie nie mam weny. 'uzupełnienie według własnego pomysłu wiersz Szymborskiej "Niektórzy lubią poezję"'. no błagam. nie mam pomysłu! 
tekst powyżej piszę z nudów. jest bezsensu.



 

piątek, 9 września 2011

ciii.

zbliża się jesień i potem zima, no to tak na dobry początek musi być jakieś lekkie chorowanie, co nie?, nie obejdzie się bez, prawda?
aktualnie z tego powodu leżę i się grzeję, jeżeli nie nazywać tego 'duszeniem się w pościeli'. wierzę w skuteczność. zaraz idę spać, wolę przespać ten czas mojego złego samopoczucia. 
a co w szkole? wniosek wysnuty z dzisiejszego dnia to taki, że najlepszym argumentem jest 'bo tak' (zresztą było to wiadome już od dawna) i że uwielbiam twórcę 'szczęśliwego numerka'! a dlaczego? ponieważ dzisiaj wyjątkowo został wylosowany numer 5, czyli mój, no i jakoś tak wyszło, że wymyślili sobie niezapowiedzianą kartkówkę z niemieckiego. :D taak, poszczęściło mi się (chociaż raz jakoś szczególnie..). 
teraz słucham Lady Gagi. coraz bardziej mrużą mi się oczy. cholera, nie mam kompletnie pomysłu, czy weny, na napisanie zadania z polskiego (nie dzisiaj, oczywiście!). zaczyna boleć mnie gardło. która godzina? zużyłam kolejna paczkę chusteczek. spać spa spać spać. co tutaj jeszcze mogę napisać.. ee, pomocy?





poniedziałek, 5 września 2011

wszystko wygląda trochę inaczej, niż rok temu. nie, nie chodzi o odmalowane ściany, przefarbowane włosy.. nie wiem o co konkretnie.
może chodzi o inną perspektywę patrzenia? nie, ona ciągle jest taka sama - 160 centymetrów nad ziemią.. nie wiem, nie wiem, nie wiem..

mój niemiecki jest okropny. poradzę sobie?

bo oni są tacy cudni.. <3



 

niedziela, 4 września 2011

trochę się wkurwiłam. pozwolę sobie zacytować..

'slipknot to tylko nędza którą lubią nastolatkowie ...
(...) rzygać mi się chce coreyem, (...) po co on w slipknocie !?
(...)dobra nara bo brak mi na cb słów ... wierna fanka slipknota ....'

po przeczytaniu całego tego PRZEMÓWIENIA, dowiedziałam się, że Slipknot jest nędzą, że Corey'a nie powinno być w zespole i powinien wypierdalać (choć jak miałaby grupa istnieć bez głównego wokalisty?), i że niektórym na mnie brak słów. jak świetnie.


zrobiłam czwartą dziurkę w uchu. 



   

sobota, 3 września 2011

czy mi rozum odjęło? czy tylko ja cholerrrrrrnie nie chcę weekendu?
w szkole okropnie mi się podoba. spotykanie znajomych stąd bardzo mnie cieszy. lecz szkopułem jest to, że dopiero pierwszy dzień w szkole, a ja już mam zapowiedzianą kartkówkę z angielskiego i sprawdzian z matmy.. pięknie.


 

piątek, 2 września 2011

czwartek, 1 września 2011

achtung achtung.

i jak uczciłam ostatni dzień wakacji? tradycyjne MIELENIE SIĘ, bo w końcu to najlepszy sposób na bezsensowne spędzenie parunastu godzin. brawa, brawa! od jutra zacznie się nowe odliczanie dni, które minęły od końca wakacji, a po pewnym czasie, sensowniej już będzie liczyć dni do ich ROZPOCZĘCIA, o! strój prawie gotowy, choć pewnie i tak w ostatniej chwili coś w nim zmienię. nie przywykłam do widoku moich glanów czarno-czarnych, bez czerwonego sznurowadła.. dobra, dobra, Anka, nie przesadzaj. 
życzcie mi powodzenia jutro. tak, ja też Wam życzę.






sobota, 27 sierpnia 2011

burzaburzaburza!

zaraz chyba będę zmuszona odłączyć kable od prądu i skazać laptopa na baterię. ojoj, boję się burzy..

 

piątek, 26 sierpnia 2011

free.

dzisiaj przypadkowa pobudka o 5.30. 
gdy koty, które były "malutkie i słodziutkie", nawet, jeżeli już wyrosły, rodzą potomstwo, to nagle stają mi się takie duże.. ciągle słodkie, lecz SŁODKIE, a nie SŁODZIUTKIE. lekka różnica jest.
nawiązuję do tego, bo akurat dzisiaj kot mojej siostry rodził. no niestety, jeden płód martwy, a drugi urodzony, lecz za wcześnie, no i ma marne szanse na przeżycie.. 
dzisiejszy dzień także polegał na mieleniu się, wpierdalaniu winogron, mieleniu się, mieleniu się i wpierdalaniu chleba z dżemorem. czyli tak właściwie na niczym owocnym. denerwuję się, bo zdjęcie na photoblogu nie chce mi się załadować, czy ktoś wie, co jest przyczyną? 
ludzie, czy potraficie mi tez wytłumaczyć, jak można zamordować? dlaczego ludzie mordują siebie nawzajem? żeby się pozbyć problemów? nie, narobią ich jeszcze więcej. dla przyjemności? a co to za przyjemność patrząc na martwe ciało? to ja już nie wiem. takich to zabić po 50 razy. i koniec.